?

Log in

10 entrées précédentes

19 jan 2011

P

 O Tobie pisałem gdzieś indziej. I to po francusku.

15 mar 2010

No comment

Nam voluptatibus et doloribus spretis pro illis, quae parva ac fragilia sunt et ipsis flagitiis
noxia, ingens gaudium subit, inconcussum at aequale, tum pax et concordia animi et magnitudo
cum mansuetudine. Omnis enim ex infirmitate feritas est.


Seneca

Kiedy się wzgardzi rozkoszą i bólem, wówczas w miejsce tych wszystkich błahych i bezwartościowych
rzeczy, a i szkodliwych przez swoje haniebne skutki, wstępuje ogromna radość,
niewzruszona i nieustanna, a potem spokój, harmonia duchowa i wielkość połączona z
łagodnością. Wszelkie bowiem okrucieństwo rodzi się ze słabości.

09 mar 2010

Luigi Rossi

Kilka lat temu (dwa, trzy?) słuchałem takiej przepięknej arii. Ostatnio do mnie wróciła, z nowym znaczeniem.



Lascia speranza, ohimé,

ch'io mi lamenti,

lascia ch'io mi quereli.

Non ti chiedo mercé,

no, no, non ti chiedo mercé...  




Porzuć nadzieję, biada mi, / niech się żalę, / pozwól mi płakać. / Nie proszę cię o litość, / nie, nie, nie proszę cię o litość...




I dalej:


Lascia ch'io mi disperi...
Pozwól mi stracić nadzieje...

Tags:

04 mar 2010

Quot

Moja koleżanka miała taki opis na GG. Nie wiem skąd to, ale padłem:

War do not determines who is right --- only who is left!

01 mar 2010

Novum

Inspirująca historyjka, którą już dawno chciałem podzielić się z moimi wiernymi czytelnikami:
An American investment banker was walking by the pier of a coastal Mexican village when a fisherman docked his small boat nearby and tossed several large yellow fin tuna onto the dock.

The American complimented the Mexican on the quality of his fish and asked, “How long does it take to catch them?”

The Mexican replied: “Not very long — maybe a couple of hours, senor.”

The American then asked why the fisherman didn’t stay out longer and catch more fish.

The Mexican said he had enough to support his family’s immediate needs and was happy with that.

The American then asked, “But what do you do with the rest of your time?”

The Mexican fisherman said, “I sleep late, fish a little, play with my children, take siesta with my wife, Maria, stroll into the village each evening where I sip wine and play guitar with my friends. I have a full and busy life which I enjoy very much.”

The American rolled his eys and said, “I’m a Harvard MBA and could help you. Here’s what you should do: Spend more time fishing. You get more money, and with that, you buy a bigger boat. Then you can catch more fish, and buy an even bigger boat. If you work hard, then soon you would have a fleet of fishing boats. Instead of selling your catch to a middleman you would sell directly to the processor. If that works out, then you open your own cannery. At that point you would control the product, the processing and the distribution. And, you could leave this little town and move to Mexico City, or LA and or even New York City. From there you could run the whole thing by phone, Fedex and the Internet.

The Mexican fisherman thinks this over for a minute and then asks, “Interesting. How long will this all take?”

The American thought for a little bit, took out his calculator and punched in some numbers, and then announced “I think you do this in only 15-20 years.”

“But what then?”

The American laughed and said, “Here’s the beauty of the whole thing. When the time is right you announce an IPO and sell your company stock to the public and become very rich. You could make millions!”

The Mexican thought this over for a little longer, staring out to sea and thinking about what millions would buy. He asked, “Okay. Millions.. then what?”

The American said, “This is the best part — you would retire. Move to a small coastal fishing village where you would sleep late, fish a little, play with your kids, take siesta with your wife, stroll to the village in the evenings where you could sip wine and play your guitar with your friends.“

Source: here + check it out

26 fév 2010

Mhm

Fuck, I'm deeply touched.

You're my God. Or a god. Or the God. Maybe the God. Bullshit. However, here we go: you. Your silhouette. Your mouth. Your ankles, your wrists. Your eyes. Your fuckin' brown eyes.

I got quite nice recollections. I can see you in your slacks. Can see you sit right there. Can see your tears. I know you collect them into a nice bottle. I took it and poured the very liquid into my mouth. The ozone layer, UV radiation... and you are kinda extinct. Absence of yours, it makes me feel quite well. Nay, I meant... a weed. A friend with weed is better. Paint the town red with such words.

And omnipresent silence. Shut up! Then, I'm having walls whitened. I can see the sun fuck off. Can see... No, I can't see. I'm crying. The room oversaturated. I'm a libertine. I fuck every single cloud.

24 fév 2010

***

Peniuszki i peniczynki
pozakochiwane nimfy Narcyza
hop hop umc umc
znad jeziora na psychotekę
przypłynęły fallą fallistą
och ach ech ich
zamiast dialogu
była
wymiana wglądów
i mechanistyczna miłość
od pierwszego wsadzenia
och ech oh James
I'm nobody! Who are you?
Are you nobody, too?

17 fév 2010

Danse macabre

Dwukrotnie w moim życiu nawiedził mnie bardzo głęboki strach przed śmiercią.

Razu pewnego wracałem do domu. Gdy znalazłem się pod naszym blokiem, spojrzałem w okna na najwyższym piętrze. Obok naszych wiszą te z mieszkania naszej sąsiadki, która zmarła niedawno.

A jeszcze dzisiaj śród natłoku różnych nieszczególnie szczęśliwych refleksji, pojawiła się właśnie ta najczarniejsza ze wszystkich.

To zawsze przebiega tak samo. Serce bije mi jak oszalałe, wszystkie nerwy krzyczą, ogarnia mnie panika. Chcę gdzieś uciekać, ale nie ma gdzie. Chcę krzyczeć, ale to bez sensu. Wszystko jest bez sensu! Uświadamiam sobie, że życie moje jest tylko lichą błyskawicą rozświetlającą nieprzenikniony ogrom naszej galaktyki przez jedną ledwo mikrosekundę. Że żaden czyn nie ma znaczenia w ostatecznym rozrachunku z wiecznością. Że pogrążę się w wieczną nicość.

Cóż mi pozostaje z tego życia? Oto leżę na łożu śmierci. Cóż mi wspominać? Kilka szczęśliwych chwil okupionych cierpieniem, chwil tak słabych i nikłych, że nie jestem w stanie nawet ich dokładnie przywołać, że nawet ich cienie są dokładnie takie same, nierozróżnialne... Najbardziej się boję, że nie było miłości, a że tylko miłością i sztuką można dotknąć absolutu, nie było i żadnego życia. Się budziło, się jadło, się piło, się spało, się umarło. Nicość uderza ze wszystkich stron, tonę w zimnym bezkresie nieskończonego kosmosu, który, utraciwszy swój etymologiczny porządek, stał się otchłanią, prawdziwą Gehenną, w której jesteśmy zamknięci.

I się boję, że w miłość przestałem wierzyć. Że już nie usłyszę, że ktoś się ode mnie uzależnił, że nikt mi nie powie po czesku, że mnie kocha, że nie wspomni nigdy więcej, że cieszy się samą moją egzystencją. Że to wszystko to był jakiś podły żart, z którego nawet przyjaźń nie została, a jedynie parzący lód obojętności. Że nigdy nie zaufam całkowicie i nigdy nie pokocham, miłość bowiem, idealistycznie pojmowana, nie istnieje. Jest tylko seks i hormony, a wszystko zanurzone w nieskończonej vanitas. A nawet jeśli mi ktoś będzie opowiadał te wszystkie słodkie rzeczy, to ja może nawet przytakiwać będę, ale nie uwierzę i wątpić będę zawsze.

Myślałem, że człowiek to taka istota, która się regeneruje, odnawia. Ale to nie jest prawda. To, co odrasta po odcięciu, zawsze jest słabsze od materiału pierwotnego. A że płonął we mnie ogień, a że zgasł, znalazłem, iż spalił moje wnętrze. Tedy widzę i czuję, i wiem, że nigdy już taki we mnie nie zapłonie, że tamten mnie zniszczył dość. Tak, powracam do rzeczywistości, powracam jednak ruchem ślimaczym, pilnie badając swoją ścieżkę. Choćbym był ciepły, jest we mnie die Glasscheibeyou can see, you can't touch...

16 fév 2010

Tu es stultior quam asinus :)

Uczymy relatywizmu, szybko, łatwo i przyjemnie:

Moja prowda, twoja prowda, gówno prowda!

Quotatio II

...estetycznym ideałem kategorycznej zgody na byt jest świat, w którym gówno jest zanegowane i wszyscy się zachowują, jakby nie istniało. Ten estetyczny ideał nazywa się kiczem.
Milan Kundera

10 entrées précédentes