?

Log in

10 entrées précédentes | 10 entrées suivantes

11 fév 2010

みちゆき(Michiyuki)

Najpiękniejsza piosenka na świecie:
みちゆき

切なさの限りまで抱きしめても
いつまでも一つにはなれなくて
優しさより深い場所で
触れ合うのは痛みだけ
二人を結んで下さい
僕らはもう夢を見ない
躊躇(とまど)いながら手を取って
残酷な夜明けの方へ
歩き出す

ほんとうの言葉はきっと
ほんとうの世界のどこか
僕らの無口な夜に
潜んでる
今もきっと

寂しさを知る為に出会うのだと
口づけを交わすまで知らなくて
それでも今君と会えた
喜びに震えている
心を支えて下さい
僕らはもう夢を見ない
暖かい場所へ逃げない
残酷な夜明けをきっと
越えて行く

諦めてたその静けさ
ほんとうの言葉をきっと
愛し傷つけ合うために
探し出す
いつかきっと

切なさの限りまで抱きしめても
いつまでも一つにはなれなくて
夜明け前の冷たい星
二人だけのみちゆきを
どうか照らして下さい


setsunasa no kagiri made dakishimete mo
itsumade mo hitotsu ni wa narenakute
yasashisa yori fukai basho de
fureau no wa itami dake
futari wo musunde kudasai
bokura wa mou yume wo minai
tomadoi nagara te wo totte
zankoku na yoake no hou he
arukidasu

hontou no kotoba wa kitto
hontou no sekai no dokoka
bokura no mukuchi na yoru ni
hisonderu
ima mo kitto

sabishisa wo shiru tame ni deau no da to
kuchidzuke wo kawasu made shiranakute
soredemo ima kimi to aeta
yorokobi ni furuete iru
kokoro wo sasaete kudasai
bokura wa mou yume wo minai
atatakai basho he nigenai
zankoku na yoake wo kitto
koete yuku
akirameteta sono shizukesa
hontou no kotoba wo kitto
aishi kizutsuke au tame ni
sagashidasu
itsuka kitto
 
setsunasa no kagiri made dakishimete mo
itsumade mo hitotsu ni wa narenakute
yoake mae no tsumetai hoshi
futari dake no michiyuki wo
douka terashite kudasai

Nawet gdy ściskasz mnie, że brak mi tchu
Nigdy nie staniemy się jednością
W miejscu głębszym niż łagodność
Dotykanie siebie wzajem jest zaledwie bólem
Proszę złącz dwa w jedno.
Już więcej nie będziemy śnić
Splatając dłonie w niepewności
Kierując się w stronę
Okrutnego świtu.

Prawdziwe słowa są na pewno
Gdzieś w prawdziwym świecie,
Czając się,
W naszej bezsłownej nocy
Na pewno nawet w tej chwili


Spotykać się, by poznać samotność
Nie będziemy wiedzieć, póki nie wymienimy się pocałunkami
Nawet wtedy drżę z radości
ze spotkania ciebie.
Proszę wesprzyj moje serce
Nie będziemy już więcej śnić
Nie można uciec do ciepłego miejsca
My na pewno przezwyciężymy
Okrutny brzask.
Porzucony spokój
Na pewno znajdzie
Prawdziwe słowa
Żebyśmy czule mogli skrzywdzić siebie
Kiedyś na pewno

Nawet jeśli przytulasz mnie, że aż brak mi tchu
Nigdy nie staniemy się jednością.
O zimne gwiazdy sprzed brzasku
Proszę, oświetlajcie
Ścieżkę, która jest właśnie dla nas.


(moje tłumaczenie na polski na podstawie tłumaczenia angielskiego)

10 fév 2010

Verpiss Dich

Mihi etiam placet:

Einsam geh ich durch die Straßen, durch den Regen, durch die Nacht.
Warum hast Du mich verlassen, warum hast Du das gemacht.
Du hast nur gelacht und gesagt: War doch alles
nur ein Spiel ohne Regeln, ohne Ziel.

Ich hab an uns geglaubt, Ich habe dir vertraut.
Und jetzt ist alles aus wegen irgendso 'ner Braut.
Schau mir in die Augen, sags mir ins Gesicht.
Ich will's jetzt von dir hör'n oder traust Du Dich nicht.

Sag' mir nur warum, vielleicht bin ich zu dumm?
Ich kann es nicht verstehen, Mensch Du laberst doch nur rum.
Erzähl mir nichts von triegen, Ich will mich nicht verbiegen
Und ganz bestimmt werd ich mich nicht nochmal in Dich verlieben.

Verpiss Dich,
Ich weiß genau ich vermiss Dich.
Egal, verpiss Dich.
Du weißt genau ich vermiss Dich.

Ich ertrinke in Gedanken, bin immer noch bei dir.
Ich kann es nicht ertragen, dass ich Dich auf diese Art verlier.
Es tut weh, weil ich's nicht versteh.
Ich hoffe nur, dass ich euch beide nie zusammen seh.

Ich denk an alte Zeiten, werd sie wohl nie vergessen.
Wo sind uns're Träume hin, ich werde sie vermissen.
Warum, warum, warum bist Du so dumm?
Warum machst Du bloß mit dieser miesen Schlampe rum?

Was hat sie was ich nicht habe, sag mir ehrlich was es ist.
Jetzt ist es zwar zu spät, aber was hast Du vermisst?
Du hast mich verletzt, meine Träume zerfetzt.
Und jetzt kommst Du daher mit so 'nem blöden Geschwätz.

Verpiss Dich,
Ich weiß genau ich vermiss Dich.
Egal, verpiss Dich.
Du weißt genau ich vermiss Dich.

Verpiss Dich, Verpiss Dich, Verpiss Dich, Verpiss Dich
Ich weiß genau Du vermisst mich.

Quotatio

Where is my faith? Even deep down ... there is nothing but emptiness and darkness ... If there be God—please forgive me. When I try to raise my thoughts to Heaven, there is such convicting emptiness that those very thoughts return like sharp knives and hurt my very soul ... How painful is this unknown pain—I have no Faith. Repulsed, empty, no faith, no love, no zeal, ... What do I labor for? If there be no God, there can be no soul. If there be no soul then, Jesus, You also are not true.

--- Matka Teresa

06 fév 2010

Explicatio

Des rues sont vides. Il n'y a pas de son tremblant en l'air entaillé avec les rayons du soleil. La nuit passante a apporté le froid des tombeaux oubliés, ces anciennes domaines des morts dieux nordiques. Les rêves qui sont ivre de vin se mêlent à la réalité. On chuchote les incantations mystérieuses en langues des gens qui sont morts il y a longtemps.

Tu m'as laissé la boîte dans laquelle je mets les pièces de papier avec les poèmes d'amour et d'autres choses stupides, toutes en russe. Touts les éléments de ma réalité, je les ai associés avec ta personnage. La musique dont j'écoute, les photos que je regards, la poésie que je lis... En plus, les visages que je vois, les personnes que je rencontre... elles ont ton nom. L'odeur que je sens, c'est ton odeur... Le seul chaleur que je me souvienne, c'est le tien.

Tu m'as quitté. Tu m'as arraché toutes les pièces de ma réalité. J'ai froid parce que tu as pris le soleil et les étoiles... Je ne sens ni la chaleur ni l'odeur. Je ne sais pas de gens, de noms, de visages... Il n'y a pas de chose à lire, à voir, à souvenir... Maintenant, je suis seul. Ma réalité n'existe plus. Tu m'as laissé le vide froid...

04 fév 2010

Moje opowieści...

Pani Anita Lane tak pięknie to śpiewa. I znalazłem w tym wierszu siebie: (Stories Of Your Dreams, A. Lane)

In the early morning night
You stumble on in fright
Crying in a doorway
Like it's a righteous haunting
You recite your life
And stories of your dreams
And stories of your lovers
And stories of your kisses
And stories of your dreams
What far flung embrace
Did you wander from
What unseen disgrace calls you on
What sleep abandoned
Brought you to this place
With this talk of bended knees
And stories of your dreams
And stories of your lovers
And stories of your kisses
And stories of your dreams


Tak, każda linijka pasuje. Jak ulał. Ulał z cebra.

29 déc 2009

Kiedy przyjdzie po mnie Zegarmistrz Światła Purpurowy...

...przed oczami ukaże mi się taki oto piękny obrazek:

Będę wtedy już tylko bezcielesną myślą. Pomyśli mi się o białej światłości. Będę tedy myślą pośród nieprzeniknionej bieli. Pomyślę stół i oto stół się stanie. Duży, ciężki, drewniany stół sprzed wieku. Taki, jaki stał u Pani Elżbiety, kiedyśmy, dziećmi będąc, chodzili do niej pić kakao i zajadać ciasteczka. Pomyślę białą filiżankę i oto filiżanka się stanie. Wsypię doń trzy łyżeczki kawy. Gorąca woda sprawi, że poczuję zapach, który codziennie budził moją mamę. Postawię filiżankę na białym talerzyku. Obrócę się. Oto przy stole pojawi się okno, przez które wlewać będzie się złote światło porannego wiosennego słońca. A przy oknie stać będzie Łukasz.
Podam mu filiżankę, on się uśmiechnie. Poproszę go, żeby zasiadł przy wschodniej stronie stołu.

Do następnej białej filiżanki wsypię kolejne trzy łyżeczki czarnej kawy i napełni się ona wodą. Ustawię ją na kolejnym białym talerzyku i obrócę się w stronę okna. Stać przy nim będzie Marcin. Uśmiechnie się, ja podam mu tę filiżankę i milcząco poproszę, aby zasiadł przy północnej stronie stołu.

W następnej białej filiżance przygotuję napar z trzech łyżeczek kawy. Obrócę się, zaś przy oknie stać będzie uśmiechnięty Darek. Podam mu filiżankę i bez słowa poproszę, aby zasiadł przy południowej stronie stołu.

Do ostatniej białej filiżanki wsypię trzy ostatnie łyżeczki kawy. Na ostatnim białym talerzyku umieszczę ową filiżankę i ostatni raz spojrzę ku oknu. Tam stać będzie Filip, uśmiechając się. Po raz ostatni poproszę pośród wiecznej ciszy, aby zasiadł przy zachodniej stronie stołu.

Wszystkie miejsca przy stole będą zajęte, a panowie pić będą kawę i uśmiechać się dobrodusznie. Dla mnie miejsca nie będzie. Bo i mnie nie będzie.
Tags:

28 déc 2009

Idealni kochankowie

Współcześni idealni kochankowie znają wiele języków obcych.

Najczulsze słowa szepczą sobie po francusku. Opowiadają kawały po hiszpańsku. Śpiewają piosenki po rosyjsku. Rozmawiają o życiu po niemiecku. Gdy dotykają cienkiej struktury więzi między nimi w jej krytycznych momentach, mówią po angielsku.
Bo francuski jest językiem wielkiej precyzji, elegancji i pasji, a kochankowie chcą być pewni swego uczucia. Bo hiszpański to pomarańcze. Bo rosyjski śpiewa o każdej porze roku na każdy temat. Bo niemiecki jest językiem wielkich filozofów, którzy ukształtowali tory, po których krążą nasze myśli. Bo po angielsku Tolkien napisał The last song.

Idealni kochankowie są więc doprawdy kosmopolityczni.
Tags:

13 aoû 2009

A comment

Komentarz do Twojej ostatniej notki:

To, co piszesz, jest piękne i straszne. Ze szczytów wież tryskają snopy światła. Zaczynasz jak wariatka śpiewająca za hartowaną szybą. Co do wyboru, to masz go zawsze, głupia. Ale trzeba sobie też stwarzać możliwości. Wybór może istnieć tylko w przestrzeni. Im więcej wymiarów ma przestrzeń, tym więcej masz wyborów. Tylko nie rysuj zbyt wielu osi, bo się w zaplączesz w rzeczywistość. Tych punktów będzie zbyt dużo, drogi będą się mnożyć jak robactwo, a dla kobiety dwa to już problem na cały dzień, a niech będzie trzy, cztery, tysiąc, milion, gugol... Nawet tego nie pomyślisz.

Życie jako życie niczego nie wymaga. Paplesz, bo a) chcesz b) ludzie chcą. Więc to wszystko wina ludzi. Może chcą zbyt wiele? Może trzeba powiedzieć: nie! Więc to wszystko Twoja wina. A może to sobie samej musisz postawić granicę: ot, dziś pływam tylko w kubku herbaty, nie wychodzę na basen!

Cóż to znaczy zakazane? Że nie wolno? A kogo to obchodzi. Nie każde prawo (lex, jeśli dobrze rozumiem to pojęcie) jest dobrym prawem. Jeśli prawo jest przeciw człowiekowi, to nie można go akceptować. Uczyliśmy się przecież historii. Jeśli chcesz, przeklinaj, krzycz, pluj, warcz --- rób te rzeczy nawet wbrew sobie. Ograniczenia są tylko takie, jakie sama sobie nakładasz. Tak, wiem, oczywiście masz rację: społeczeństwo wymierza kary, jeśli jesteś inna. Ale ta inność uderza na każdym kroku, ze wszystkich stron. Budujemy więc sobie nonsens, rzeczywistość idealną pozornie dla wszystkich, „niech wejdą tu wszyscy!”, ale tak naprawdę to nikt tu nie pasuje. Pasują ci, którzy udają najlepiej.

Czy Freud kłamał? Na pewno nie wiedział wszystkiego. Ale miał rację w wielu sprawach. Ograniczenie człowieka do jego seksualności jest krzywdzące dla h o m i n e s. Ale ilu takich znasz? Ja widzę wszędzie l u p i, przecież homo homini lupus est, nie daj Boże, homo homini homo est, bo to już totalna katastrofa. No więc te „stwory dwunogie, nieopierzone, kroczące” mają ośrodek myślenia między nogami. A przyjaźń między mężczyzną i kobietą to jest albo wtedy, gdy jedno z nich jest innej orientacji, albo któreś się zakochało w drugim, ale ten drugi odtrąca, ale nie chce być chamem, więc niby daje najlepsze, co może zaoferować w zamian: amicitia.

Tak, nie możesz być szczęśliwa, bo za dużo marudzisz. Wiem, przyjemnie jest pisać wiersze wyrażające smutek egzystencji, która nie pasuje do naszych oczekiwań. Jest w tym diabelski urok. Wiem, marudzisz po cichu, żeby inni nie słyszeli, milczysz bardzo dosadnie. Ale po cóż? Być dla innych służącą, owszem, idea pociągająca, dość chrześcijańska, buddyjska, słowem: nihilistyczna. Wyzbądź się swego e g o! I cóż Ci pozostanie? Ciało jakieś takie bezwolne, zgięte, oczy zamglone... A niech fiat lux et facta est lux, wiem --- zaboli, co zrobisz, gdy oni odejdą, zdepczą, wyśmieją, zostawią samą...? Ci ludzi są podli, przestraszeni, ignoranci...

Mówić mniej czy więcej? Mniej, ale lepiej. Trafnie. Może i dowcipnie.

I nie tęsknić za wiecznym szczęściem, to jest nieosiągalne. „Szczęście to garść pełna wody”. Ergo, większość Twojej, mojej, naszej egzystencji to nie-szczęście, ale też nie musi od razu być cierpieniem. Chociaż wiesz, podobno u osób w związkach poziom endorfin na długo pozostaje wysoki, może więc coś w tym jest... No, ale skąd mam wiedzieć.

12 juil 2009

Grafomania on

Pochylam się nad czernią herbaty
już pływam w niej żabką
herbacianość herbaty dziwi się
taplającemu się potworkowi
co nic nie robi sobie
z oparów poetyckich kadzidła pisarzy
pływam żabką zaczynam wyłączać
wszystkie systemy mózgu problemy
a zanurkuję sobie i odbiję się
od gorącego dna szklankowej rzeczywistości
już dosięgam szklankowego brzegu
o! nie ma wyjścia!

22 juin 2009

Ambiwalencja znowu

Hm.

Znów czuję w sobie sprzeczne uczucia względem siebie.

Bardzo się cieszę. Ale problem w tym, że za bardzo i już wiem, że tego pożałuję.

Cholera.

10 entrées précédentes | 10 entrées suivantes